Piłkarz – Człowiek zadowolony z życia! Potrafi cenić to co trzeba. Zawsze serdeczny i pogodny, chyba że tajmień przed chwilą rozegrał z nim partyjkę w… bierki. No ale komu mina by nie zrzedła gdyby jego bliski sercu dwuskład przerobić w siedmioskład? Nie ma oczka, którego nie wypatrzy, chyba że właśnie w pobliżu rzeki grają mecz piłki nożnej!

Arturo – jeśli nie masz odpowiedniej przynęty zwróć się do niego, na poczekaniu „coś skręci” lub wydłubie z przepastnej torby, nie znosi chodzić więc zawsze można go spotkać w „przydomowej bani”, dla kurażu nie odmawia nigdy i zawsze wyhaczy jakieś dziwadło: to fląderkę podczas połowu pstrągów a to samotną gorbuszkę zagubioną pośród stada atlantyków.

Nie mówi nic, mało, bardzo mało- może dlatego ma posłuch bliski absolutu. Jeżeli martwi Cię, że nie uchwyciłeś jakiejś chwili, miejsca, klimatu na karcie fotoaparatu – zapytaj Marka i z miejsca podaj wymaganą rozdzielczość.

Krzyś – krakus pełną gębą, dyplomata w całej krasie, amator przygód, którego nie zraziła ani przydługa lina bungy i mało przyjemny nader realny kontakt z lustrem wody ani niezamierzone opuszczenie pontonu na jednym z progów Górskiego Nilu, ani nawet nocne, potrunkowe oblicza członków klubu. Niewymownie skuteczny tester wytrzymałości wędzisk i psychicznej ich właścicieli.

Szerszeń – najcierpliwszy z nas wszystkich. Gdy się uprze złowić łososia na Kolskim bądź tajmienia w Mongolii potrafi przez pięć godzin stać na kamieniu podając muchę w ten sam punkt. Z miejscówki wówczas nie jest Go w stanie ruszyć nawet najbardziej zdumiewające zjawisko miejscowej płci pięknej. Jeśli na Kamczatce nie chcesz wpaść na misia, nie chodź z nim w parze. Pamięci Krzysztofa „Szerszenia” Szerszenowicza