|
|||||||||||||||||
Patagonia 2006 - Pstrągi w cieniu kondorówTierra del Fuego - "Ziemia Ognista" w XVIw wabiła Ferdynanda Magellana dymem unoszącym się z dziesiątek indiańskich ognisk, nas zwabiła pstrągami. A gdy nieustannie dmiący wiatr zmusił nas do schronienia się u podnóża Andów, również i tam przyszło nam łowić te wspaniałe ryby w cieniu kondorów.Ruszyliśmy pod koniec marca. 11 godzin opóźnienia, zgubione bagaże i ciągłe utarczki z francuskimi liniami lotniczymi na każdym segmencie lotu. Tomek w tym czasie spokojnie cieszył swe oczy widokiem Andów. Pamiętajcie! Nigdy z AIR FRANCE'em!!! ![]() Na szczęście Chile szybko zaczęło goić nasze skołatane nerwy, między innymi widokiem takich oto roślin - Araucaria ![]() Czekając na bagaże, które miały nadlecieć w południe ruszyliśmy zaznajomić się z południowoamerykańską pampą. Przypominała tak dobrze nam znany mongolski step. Tarbaganów nie było ale za to szybko udało się dostrzec strusia nandu ![]() Mariusz nie musiał nikogo długo namawiać na rezerwat pingwinów. Nie bardzo wiedzieliśmy gdzie się kierować. Drogę wskazał jeden z kierunkowskazów z nazwami miejscowości pośród których ni z gruszki, ni z pietruszki znajdowała się i taka: "Pinguineiross" ![]() Pingwiny magellana nory miały w mało gościnnej, chłostanej wiatrem pampie porośniętej wysokimi trawami turzycy ![]() Te wdzięczne ptaszki nie bardzo przejmowały się naszą obecnością, ba potrafiły nawet nieźle opierniczyć przeraźliwym skrzekiem gdy zbyt blisko podeszło się do nory ![]() Milwago (trębacz brązowy) na pingwiniej padlinie ![]() Wracając na noc do rezydencji w Punta Arenas dostrzegliśmy wysoko na niebie wielkie, czarne ptaki. Szybowały majestatycznie między warstwami chmur. Znad oceanu unosił się metaliczny zapach. Właśnie skończyła się burza a my patrzyliśmy na... kondory! ![]() Bagaże doleciały w środku nocy więc po uciążliwym pakowaniu i zabezpieczaniu całego ładunku rozpoczęliśmy naszą właściwą ekspedycje. Od rana jechaliśmy tak długo aż w końcu zatrzymała nas Cieśnina Magellana ![]() Flaga Patagonii z gwiazdami Krzyża Południa ![]() Zjazd z promu na Tierra del Fuego - Ziemię Ognistą ![]() Cieśnina Magellana ![]() Tam gdzie niegdyś dymiły ogniska indian Onas dziś straszy pole minowe ![]() Projekt "Rio Condor" mający na celu ochronę rzadkich, patagońskich lasów na zachodzie Ziemi Ognistej, na który grube miliony dollarów przeznaczają kraje Ameryki Północnej wydaje się nieco kuleć w tych stronach ![]() Rozgniewany wiatr rozsierdził ocean... ![]() ...który łakomczywie połykał przybrzeżne skały ![]() Nawet dziś doświadczeni żeglarze i rybacy muszą uważać na zdradliwych wodach Cieśniny Magellana ![]() Wtem nadleciały gęsi ![]() Samice jasne, samce ciemne. Ziemia Ognista jest głównym przystankiem wszystkich ptaków, które przelotem wędrują wzdłuż Antarktydy ![]() W końcu dojechaliśmy do linii lasu, która ciekawiła nas swym horyzontem od dłuższego czasu monotonnej jazdy przez pampę ![]() Przed nami rozlał się rozmyty, oceaniczny krajobraz, jakże pacyficzny ![]() Jedyny taki las - bukowy las Patagonii ![]() Z Mariuszem ruszyliśmy za dziwnymi odgłosami w głąb puszczy. W głąb cmentarza drzew. Kusiły nas ni to nawołujący Indianie, ni dinozaury. Z całą pewnością jednak zwierzęta, nie ptaki ![]() Jurrasic Park ![]() Zagadka wyjaśniła się na plaży - Guanaco! ![]() Coraz trudniejszy teren dla Leona wydawał się dziecinnie prosty ![]() W końcu dostrzegliśmy pierwszego patagońskiego lisa zwanego swojsko "zorro". Umknął szybko ![]() Starzykowiec południowy ![]() W którymś momencie długiej jazdy z krzaków wyszedł podejrzanie wyglądający, zarośnięty typ i zatrzymał auto. Gaucho patrząc wzgardliwie na nasz wóz krótko zapytał Leona "Czy masz w tym siłę?" ![]() Bagno na środku drogi, w które niechybnie byśmy wjechali wciągnęło rano konia. Biedne zwierzę było tak wycieńczone, że ledwo oddychało. Lina została sprawnie przywiązana do auta i szyi konia ![]() Raz za ogon, raz za szyję - pomału wydzieraliśmy zwierzę ze zdradliwego mokradła ![]() Krótkie "Gracias" i ten widok wystarczyły ![]() W dalszą drogę czas ![]() Brzegiem oceanu... ![]() ...w którego kamieniach skrywały się magellanki skalne... ![]() ... na które polowały bacznie obserwujące okolicę karakara ![]() Publiczna droga wiodła przez prywatne posiadłości, których płoty sięgały samego oceanu ![]() Nasze rajdowe poczynania w końcu zaciekawiły same delfiny! ![]() Delfin z Cieśniny Magellana ![]() Droga dalej prowadziła przez opuszczone osady ludzkie ![]() Warunki pogodowe kiepskie, droga kiepska, mosty tragiczne ![]() Coraz dalej na południe ![]() Tylko te nieszczęsne bramki. Otworzyć, przejechać, zamknąć, otworzyć, przejechać, zamknąć... i tak bez końca ![]() Przerażający władca tych krain, patagoński wiatr niczym dyktator uczy do siebie szacunku. Podmuchami zgina niepokorne karki a drzewom każe rosnąć w pokłonie ![]() Leon pokonywał takie koleiny na pełnym gazie i maksymalnie skręconych kołach. Pestka ![]() Gdy dotarliśmy do ostatniej bramki zastaliśmy ją zakluczoną. Nie chcąc narażać życia (chillijski właściciel ziemski ma prawo strzelać do intruzów) ruszyliśmy jedynym publicznym traktem prowadzącym przez tamtą działkę - plażą ![]() Przypływ się zbliżał nieubłaganie i trzeba było szybko znaleźć drogę przez nadmorskie bagna w stronę lasu, gdzie biegł trakt od zakluczonej bramki. Podczas podjeżdżania pod stromą, plażową skarpę niektórzy łapali się za głowę ![]() Po szczęśliwym dotarciu do lasu pożałowaliśmy żeśmy do niego dotarli:) ![]() Pierwsze spojrzenie na Rio Condor wynagradza jednak wszelkie trudy ![]() Żwawym krokiem ruszyliśmy na ryby ![]() Łowiliśmy przy ujściu rzeki do oceanu... ![]() ... i w samym oceanie ![]() Na rezultaty długo nie trzeba było czekać. Pośród wielu srebrnych troci, pstrągów potokowych zdarzały się i takie perełki jak ta Mariusza - steelhead 64cm... ![]() ... lub ta, z którą Tomek wieczorem przyszedł do obozu. Złowiony w samym ujściu Rio Condor do Pacyfiku steelhead 69,5cm! ![]() Trudy wędkowania skutecznie osładzały jagody calafate ![]() Zmierzch nad patagońskimi bukami ![]() Skoro świt ruszyliśmy w górę rzeki by zmierzyć się z potokowcami. Celem były bystrzyny przy opuszczonym tartaku o którym opowiedzieli nam przygodnie spotkani wędkarze ![]() Chyba tylko patagońskie buki są tak piękne, że aż zakochane w sobie muszą się przeglądać w rzece ![]() Najczęstszy krajobraz towarzyszący wędkowaniu na dolnym odcinku rzeki ![]() Cały czas w górę rzeki. Wzdłuż skarp i chaszczowisk ![]() W końcu! Siedzi! Gwałtowne pobicie i wysoka świeca miedzianego mieszkańca rzeki. Pięknie wybarwiony samiec pstrąga potokowego 53cm ![]() "Królewski pstrąg" wraca do rzeki ![]() Krótki popas ![]() Młody z trocią wędrowną z Rio Condor ![]() Pod tym kamieniem miałem na prawdę dużą rybę. Po ostrym odjeździe pod głaz, przymurowała do dna i nie dawała się długo oderwać. W końcu zapulsowała dwa razy i się spięła. Mam nadzieję, że troć nie pstrąg, bo jeśli potok... serce klęka ![]() Mariusz ze srebrną torpedą w dłoniach ![]() Typowa dla tej rzeki herbaciana woda ![]() W którymś momencie zbliżający ryk nie wiadomo czego zagonił nas na środek rzeki. Przez moment myślałem, że jakaś dzika horda zwietrzyła nas i ruszyła za ofiarą. Strach ma wielkie oczy. Napotkaliśmy spęd bydła. Na zdjęciu jeden z gauchos ![]() Ależ klimat! Jakbyśmy cofnęli się daleko w czasie. Brakowało jeszcze tylko niewolników prowadzonych na łańcuchach ![]() Uroki patagońskiej puszczy ![]() Rzeka zachwycała ![]() W końcu droga powrotna zmusiła nas do wspięcia w najwyższe partie lasu... ![]() ... skąd mogliśmy podziwiać okolicę niczym żywcem wyjętą z planu filmowego "King-Konga" ![]() Patagońska przyjaźń, wieczorne opowieści przy ognisku, pacyficzna troć tęczowa wędząca się w jego dymie i kieliszek chilijskiego wina Cuisine Magul - wszystko razem... wyborne! ![]() Kolejnego dnia obudziły nas dzikie konie, które przyszły ugasić pragnienie naprzeciwko obozu ![]() Widmo wolności patagońskiej puszczy ![]() Wracamy ![]() Droga z Rio Condor ![]() Sprawdzanie głębokości ujścia strumienia podczas przypływu ![]() Przypływ zalał dalszą drogę. Trzeba czekać ![]() Patagoński wiatr przy małej pomocy deszczu okazał się również uzdolnionym rzeźbiarzem ![]() Po godzinie Leon stracił cierpliwość i postanowił olać dalsze czekanie na odpływ. Udało się! Woda jednak sięgała na 30cm powyżej progów drzwi. Obłęd! ![]() Dzika fuksja magellanica ![]() W drodze na słynną Rio Grande mijaliśmy przydrożne jeziorko pełne flamingów ![]() Jesienny krajobraz nad Rio Grande ![]() Zakręt wielkiej troci - tu o mały włos nie straciłem kija wyrwanego przez rybę z rąk. Wędka została, ryba nie. Wolałbym odwrotnie:) ![]() Nie mogąc ogarnąć ogromu rzeki wbiłem się w jedną z odnóg, jak się okazało pełną pięćdziesiątaków. Na zdjęciu pstrąg potokowy 56cm ![]() Kolejna ryba wzięła na głębokości 20cm. Potoczak 55cm... ![]() ... kolejny 50cm ![]() Pstrąg tęczowy 46cm złowiony tuż pod bazą Juana Marcosa Czerwińskiego "Cameron Lodge" ![]() Idąc w górę napotkanego strumienia w końcu dotarłem do bobrowej tamy ![]() Ze środka jeziorka spiętrzonego przez tamę wyłaniało się okazałe żeremię. Za kilka godzin, już w śpiworach po zmierzchu mieliśmy się przekonać co znaczy południowoamerykański bóbr. Nieustające kanonady spod uderzeń ogonów po środku rzeki nie dawały zasnąć. A może były to spławiające się trocie? ![]() Gdy ja jak przedszkolak zwiedzałem bobrowe tamki, chłopaki w dole rzeki nie marnowali czasu ![]() Wyżej Janusz, a tutaj Mariusz z trocią wędrowną ![]() Ścieżki na brzegach rzek Ziemi Ognistej nie wydeptują wędkarze lecz guanako ![]() Słowa Mariusza: "Cisnąłem blachę w rzekę i tak patrząc na tego krążącego kondora prowadziłem przynętę myśląc - Panie Boże jak pięknie by było, gdyby teraz wzięła mi wspaniała ryba" Wzięła!!! ![]() Mariusz z dzieckiem Rio Grande - pstrągiem potokowym 75cm! ![]() King wraca do wody ![]() I już tylko wspomnienie ![]() Powrót do obozu - w głowie jeszcze huczące przed chwilą hole pięćdziesiątaków a za chwil kilka zapalający się Krzyża Południa ![]() Wieczorne łowienie pod bacznym okiem guanako ![]() Rano z Jasiem ruszyliśmy w dół rzeki na trociową rynnę ![]() Jasiu z najsłynniejszą rybą najsłynniejszej rzeki Chile ![]() W tym samym miejscu minutę później ![]() Pstrągi "prezesów" w Chile mają 70cm! ![]() Skromnych przedsiębiorców pogrzebowych też:) ![]() Jakże mizernie prezentuje się 54cm przy tych poprzednich potoczakach. W Polsce na podobnego czeka się wiele tygodni ![]() W tym samym czasie pod mostem przy obozie Leon łowi pstrąga 63cm ![]() Wiatr stał się tak nieznośny, że jak niepyszni musieliśmy wynosić się z Grande. Potrącona pustułka amerykańska dodatkowo nas dobiła ![]() Schronienie od wiatru znaleźliśmy dopiero nad polecaną przez spotkanego w Buenos Aires wędkarza Rio Chico ![]() Już schodząc z góry upatrzyłem sobie miejsce, w którym zacznę łowić. Filary starego mostku. Tam też w drugim rzucie w bystrzynę pod przeciwnym brzegiem zapiąłem rybę, która nie miała prawa zmieścić się w tamtym miejscu ![]() Poprzedni rekord życia z Rio Grande i teraz ten z Rio Chico. Pstrąg potokowy 70cm! ![]() Do zmierzchu nie zdołałem złowić już nic więcej godnego uwagi. Tomek z Jasiem w dole rzeki za to przerzucali rekordy ilościowe ![]() Nocleg mieliśmy w chacie dla sezonowych robotników strzyżących owce ![]() Poranek na Estancii "Los tres A" ![]() Czekając na ponowną przeprawę promem przez Cieśninę Magellana podziwiałem wodorosty wyrzucone przez ocean ![]() A gdy byliśmy już na promie, mogliśmy podziwiać rzadkiego delfina czarnogłowego ![]() Ponowny przejazd przez pampę ![]() Późno w nocy dotarliśmy pod Torres del Paine - Bramy Andów. O poranku, w świetle dnia mogliśmy już zachwycać się widokami ![]() Wysoko śnieg i lodowce, niżej zielona dżungla drzew ![]() Kolory jesieni przypominały jaka tu w kwietniu panuje pora roku ![]() Widok na Cuernos del Paine - Słynne rogi ![]() Na pierwszym planie Cuernos ("rogi"), za nimi Torres ("wieże") ![]() I łowienie w tej obłędnej scenerii na łososiowej Rio Serrano ![]() Niestety spóźniliśmy się nieco o czym świadczyły leżące na dnie rzeki martwe Czawycze (wszystkie koło 1,30m długości!) Tu Mariusz pełen nadziei ![]() Ośnieżony, andyjski krajobraz ożywiały nie tylko kolory jesieni ale również papugi! ![]() Rudosterki krótkodziobe ![]() Papużka na tle ośnieżonych Andyjskich szczytów ![]() Wysoko w Andach dotarliśmy do małego górskiego jeziorka, które zaczęliśmy obławiać bez większego entuzjazmu. Byłem pierwszym szczęśliwcem, który złowił tu pstrąga. 52cm ![]() I drugiego, mającego 63cm i trzeciego 61cm!:) ![]() W końcu i Mariusz złowił pięknie ubarwionego jeziorowego pstrąga 63cm ![]() Kolory andyjskich jezior zachwycają... ![]() ... rośliny ciekawią ![]() By się dostać nad zatokę lodowców trzeba przejść przez wiszący most ![]() Bryła lodowca dryfująca po jeziorze ![]() Lód, który ma miliony lat ma doprawdy piękny kolor ![]() Ale co tam jakieś lodowce, kiedy pstrągi czekają. Mariusz kolejnego dnia w pierwszym rzucie łowi rekord jeziorka. Pstrąg potokowy 65cm ![]() W rzeczywistości kolory miały zdecydowanie piękniejsze. Gdy się holowało mieniły się zielenią, turkusem, błękitem, pomarańczem... ![]() Należało iść jak najdalej w jezioro i łowić z krawędzi płycizny rzucając jak najdalej w głębinę. Woda była tak zimna, że co półgodziny na zmianę wychodziliśmy by się ogrzać za kamieniem, chroniącym od wiatru i zacinającego deszczu ![]() Ryby były jednak warte takiego wycisku ![]() W końcu tylko dla pstrągów mogę wyglądać jak kosmita:) ![]() Pstrąg z andyjskiego jeziora ![]() Ostatniego dnia Janek złoił nam skóry - ten pstrąg był jego trzecim, Mariusz i ja na zero ![]() Mariusz szukający piękna świata u podnóża Torres del Paine ![]() Ostatnie spojrzenie, na któreś z andyjskich jezior ![]() Inwazja Guanako pod Andami ![]() Matka z młodym guanako ![]() Koskoroby - bliższe łabędziom niż gęsiom czy kaczkom ![]() Tęcza w jednej z dolin andyjskiej pampy ![]() Stałem w otwartych drzwiach trzymając się dachu z aparatem w dłoni a Leon je gonił autem. Kondory ![]() Drzewa nad pełną źródlaków Rio San Juan ![]() Krótki odpoczynek od rybałki ![]() Zimorodek patagoński - tzw. Rybaczek obrożny ![]() Kolory jesieni nad "Ultima Esperanza" - jeziorem ostatniej nadziei na złowienie sensownej ryby. Czy tak wyglądał putramentowski "szkarłatny krzew"? ![]() Nie wiedziałem, że i tu występuje bekas kszyk ![]() Jak zwykle zderzenie z cywilizacją okazało się brutalne, np. na lotnisku gdzie "miła" pani z AIR FRANCE oznajmiła, że nie wpuści nas do samolotu bo sprzedali zbyt dużo biletów. Nigdy z AIR FRANCE! ![]() Gdy w końcu znaleźliśmy się w powietrzu mogłem w pełni podziwiać jak destruktywny wpływ na przyrodę ma człowiek. Na zdjęciu fabryka w Andach i smog, który przykrywa całą dolinę ![]() Mimo to andyjska przyroda wciąż się broni i olśniewa swymi urokami ![]() Z całą pewnością nie było to ostatnie takie nasze spojrzenie na te góry. Chile wciąż czeka na nas... tak jak my na nie. ![]() autor tekstu: Rafał Słowikowski autor zdjęć: Mariusz Aleksandrowicz, Tomasz Ciesielski, Janusz Przetacznik, Leon Bojarczuk, Rafał Słowikowski |
|||||||||||||||||
| Członkowie | Wyprawy | Artykuły | Parada rekordów | Plany | Linki | Kontakt | |||||||||||||||||