|
|||||||||||||||||
Kamczatka 2007 - Konkurując z niedźwiedziamiTym razem ruszyliśmy opętani wizją misterium, jakim jest wędrówka łososi pacyficznych w górę rzek na tarło. Możliwość napotkania wielkich grizzli dodatkowo nas dopingowała a skończyło się niemal walką o przetrwanie - w sercu kamczackiego matecznika niedźwiedzi nad rzeką Opalą.Ostatni lot przed wielką przygodą zaraz się zacznie. Moskwa-Petropawlovsk Kamczacki. ![]() Nad Zatoką Awaczyńską, której wody z kamiennymi Trzema Braćmi, strzegą atomowe łodzie podwodne ![]() Dojrzewające zboże w cieniu ośnieżonej sopki wulkanu Kluczewskaja. Kamczacka wegetacja jest szalona- w jednym czasie dojrzewają zboża, arbuzy, winogrona, truskawki i... nadzieje wędkarzy. W końcu jesteśmy:) ![]() Dobre 6x6 i wiertuszka niepotrzebna! Taki Ural pali tylko niecałe 60 litrów na 100km!:) ![]() Pierwsze mijane rzeki hipnotyzowały, kazały się wpatrywać w swą toń na postojach - niestety... bez ryb. Zbyt blisko cywilizacji:( ![]() Jeszcze kilka miesięcy wcześniej śniegu było tu 7m!!! ![]() Z każdym wulkanem jesteśmy coraz bliżej rzeki ![]() Nikt z nas nie potrafił się oprzeć plenerom, migawki się grzały ![]() Podchody w wulkanicznym krajobrazie czasem były iście indiańskie Niebo błękitne nad nami, kosodrzewina wokół i wiatr, ciepły wiatr rozpoczynającej się przygody w naszych włosach ![]() Niektóre kaldery wciąż oddychają gazami z wnętrza ziemi ![]() Przestrzenie oszałamiały ogromem - i pomyśleć,że to wszystko to przysypana popiołami wieczna zmarzlina! ![]() Zmarzlina, która nakłoniła nas też, by zajrzeć do lodowych jaskiń ![]() Kontrasty były niesłychane! ![]() I w końcu nad ciepłymi źródłami w górnym biegu Opali ![]() Przez zimę, gdy wokół pełno śniegu, tu podobnie jak w Dolinie Gejzerów szaleje zieleń i latają motyle ![]() Przed pierwszą nocą nad Opalą patrzyłem na pierwszego niedźwiedzia grizzli - zaalarmowany krzykami Jasia i Arturem ciągnącym w biegu rozwinięty sznur z muchą ruszyłem wraz z Mariuszem w stronę zwierza. Para z nozdrzy i uniesiony łeb węszącego zwierzęcia każą sercu klękać! ![]() Była to niedźwiedzica z dwoma młodymi ![]() Z samego rana niedźwiedzia rodzina odwiedziła nasz obóz ![]() W końcu ruszyliśmy. Czekało nas 11 dni spływu przez samo serce niedźwiedziej krainy. ![]() Krwistoczerwone nerki były dobrze widoczne w wodzie, więc łatwo było je zlokalizować. Niestety były diabelnie trudne do złowienia. ![]() Na szczęście byli specjaliści, którym się to udawało:) ![]() Skały przypominające Tepui ![]() Od źródeł w kierunku wulkanu Opala ![]() Leon od początku zapewnił sobie wiele samotnych wieczorów z Photoshop'em i kieliszkiem dobrego wina:) ![]() W końcu docieramy do wrót pierwszej Zony Mikiży ![]() Na wyniki nie trzeba było długo czekać. Opala słynie z ostatniej na świecie utrzymującej się naturalnie populacji pstrągów tęczowych, zwanych Mikiżami. ![]() Dumny łowca pierwszej mikiży wyprawy - Mariusz. ![]() Dolly Varden - wciąż nie wiem jak tak piękna ryba mogła się tak szybko znudzić. Chociaż... gdy łowi sie 50 sztuk po 50cm w 50min:) ![]() Jestem pewien, że gdyby tylko szepnąć słowo, każdy z uczestników wyprawy rzuciłby wszystko by móc ponownie chwycić za te same wiosła. Choćby tylko by popatrzeć jak spod pontonu uciekają łososie ![]() Wielokrotnie podziwialiśmy trące się łososie, nieraz wynurzone z wody jak ta keta ![]() Uzębienie ich szczęk potrafiło wprawić w niemałe osłupienie Najchętniej brały na muchę - imitację pijawki ssącej ikrę ![]() Kolejny obóz, tym razem na odcinku największych tarlisk kety ![]() Tam gdzie tarły się łososie zawsze poniżej czekały malmy, czychające na każde ziarno ikry, które porwał nurt rzeki ![]() Występowanie dużej liczby łososi przyciągało konkurencję - nie tylko my uganialiśmy się za rybami ![]() Wszystkiemu przyglądała się surowo Sopka Opali ![]() Hałasy spławiających się na rzece łososi nie pozwalały na wiele takich chwil, kiedy wszyscy spotykali się w obozie. Służyło to oczywiście wymianie uwag i doświadczeń związanych z rybałką. Wędkarska gorączka odtąd widoczna była na każdym kroku ![]() Grizzli King! Władca doliny! Na swej drodze nie tolerował ani nas, ani innych niedźwiedzi. ![]() Nasz wieczór - żar ogniska, śpiew Żeni i niedźwiedzie polujące w ciemnościach na rzece ![]() Nasz poranek - pobudka, śniadanie i podziwianie kolejnych niedźwiedzi sunących z gór przez łąki ku rzece na ich śniadanie - łososie ![]() I znów w pontonie. Z boku umyka niedźwiedzia puszcza ![]() A my płyniemy niedźwiedzią rzeką ![]() Wszystko po to by znów móc łowić w nowych miejscach... ![]() ...i podziwiać kolejne niedźwiedzie... ![]() ...ewentualnie zbierać grzyby. Nie zapomnę Żeni dziwiącej się z naszej radości - opowiadała jak z sąsiadami jeżdżą na grzyby pod jeden z wulkanów. Przypomina to zbiory w sadzie - norma 10 worów z jednego grzybobrania - ciężka praca. ![]() Jeden z poranków ![]() Niedźwiedzie poza łososiami żywią się także korzonkami, trawami i jagodami. By przetrwać zimę w czasach obfitości muszą dziennie zjadać 70kg - głównie ryb! Na zdjęciu bażyna czarna, której w Polsce są jedynie 2-3 szczupłe stanowiska. ![]() Obóz w cieniu kamczackich brzóz ![]() Zaraz ruszamy na ryby - jeszcze tylko spakować aparat, jeszcze łyk piwka:) ![]() Tutaj wszystko potrafi zadziwić i przykuć choć odrobinę uwagi ![]() Początek tęczy w Irlandii zwiastuje kociołek złota, na Kamczatce... kawioru:) ![]() Kolejna mikiża - jak zwykle wyholowanie takiej ryby zawsze jest poprzedzone 2-5 świecami ![]() I znów krótka zamiana wędek na wiosła... ![]() ...ale nie na długo:) ![]() Tuż przed progiem potrafiącym zatrzymać płynące w górę kiżucze ![]() Początek przełomu... ![]() ... i jego koniec. Wszystko pomiędzy to walka o życie! ![]() Tego dnia rzeka dała nam wiele emocji i wiele powodów do radości ![]() Obóz w kamczackiej dżungli ![]() Sprzęt bez którego byśmy nie podołali - cała reszta... nieważna;) ![]() Rośliny zadziwiają - czas tu akurat stanął chyba w połowie dotychczasowej ewolucji ![]() Mikiża - klejnot Opali. Zażarł na obrotówkę i nie ważne, że z kupą zielska na kotwiczce wyrwanej wcześniej z zaczepu:) ![]() Spójrzcie na tą rybę:) I co? Podpowiem - to nie mikiża... to zazdrość:) ![]() Magiczne miejsce, magiczna ryba, magiczna chwila - wszystko zaraz się rozpłynie i w rzece i w pamięci ![]() Najdłuższa mikiża wyprawy - 67 centymetrów kropkowanego srebra ![]() Godnemu przeciwnikowi należy się wolność, tymbardziej jeśli jest wpisany w Czerwoną Księgę. ![]() I już w domu, oddychający kryształową Opalą ![]() Zacna miejscóweczka w sercu drugiej Zony mikiży ![]() Jakież życie byłoby piękne, gdyby nad rzekami latały tylko jętki, chrusty i widelnice, bez komarów i cholernych meszek;) ![]() W niedźwiedzim barłogu. Tak wygląda posłanie grizzli na noc. ![]() Bywały chwile gdy wolało się łososiom przyglądać niż je łowić ![]() Tak to się właśnie odbywało - pół godziny spływu, postój, obrzucanie miejscówki... ![]() ...i dalej w drogę ![]() Chwila odsapu i możliwość utrwalenia tego widoku w pamięci. A jakiego? ![]() Takiego ![]() Na dobre rozbudzenie z samego rana - 3 wyskoki metr nad wodę i hol pełen emocji! ![]() Tak właśnie wyglądają 3 kg emocji ![]() A tak niecałe dwa kilo kolorowego wdzięku ![]() Samiec malmy w rękach Leona ![]() Odnoga mikiży ![]() Leon ze wspaniałą mikiżą 64cm! ![]() Krótki postój na popas, tradycyjnie w towarzystwie padliny;) Tym razem nie guanaco, nie krokodyla lecz kety. ![]() Ależ to smakowało, gdy patrzyło się na osłoneczniony stok wulkanu Opala ![]() Poroże renifera. Mam nadzieję, że to jedyne rogi z którymi przyszło nam się borykać w czasie naszej nieobecności w domu, z dala od naszych kobiet;) ![]() A nawet jeśli to... nieważne;) Rybałka ponad wszystko!:) ![]() Najrzadszy orzeł świata. Orzeł Stellera. ![]() Jasiu z również bardzo rzadkim salmonidem - kundżą ![]() Kolejna stajanka ![]() Jeden z pierwszych kiżuczy. Różowo zabarwiony zwiadowca. Łososie pacyficzne przed wstąpieniem do rzeki gromadzą się w jej ujściu i wpływa jedynie niewielkie stado, tzw "zwiadowców". Gdy długo nie powracają, np przegonione przez licznie trący się w rzece inny gatunek łososia, po kilku dniach cała reszta rusza na tarło. ![]() Jasiu z pięknym samcem złowionym poniżej - ależ kloc! ![]() Grzegorz i keta z mistrzowskim deseniem ![]() Szczęśliwy łowca -Leon ze złowioną, również wzorcowo ubarwioną ketą ![]() Portret kety ![]() "Panowie! Tak bawić się nie będziemy! Kto zabrał ketę?! Ja tego ścierwa jeść nie będę!";) ![]() I faktycznie, każda jedna została zwrócona rzece ![]() W końcu nic nie powinno tak cieszyć wędkarza, jak widok wypuszczonej ryby po efektownym holu ![]() Nadobozowy krajobraz ![]() Na noc niestety wszystkie pontony musiały być wciągane na wysokie skarpy. Pozostawione z całą pewnością zostałyby poszarpane przez niedźwiedzie patrolujące w ciemnościach brzegi Opali Gdy rybacka straż patrolowała rzekę... ![]() ... Grzesiek, Jasiu i ja (Rafał) ruszyliśmy na przeciwną stronę rzeki zobaczyć czy coś słychać we wpływającym tam niewielkim dopływie. A słychać było... oj było:) ![]() Janek wywalił pięknego samca 77cm ![]() Długo musiał go cucić by doszedł do siebie - ale tak trzeba ![]() Grzegorzowi również opłaciła się ta przeprawa do dopływu ![]() Takie chwile trzeba uczcić - doborowe towarzystwo w doborowych promieniach zachodzącego słońca, przy doborowym trunku z piersiówki:) ![]() Porządki pod kamienną, kamczacką brzozą ![]() Jeden z brodźców na dolnym odcinku Opali ![]() Mieliśmy szczęście. Fatalny wiatr w twarz nie sprzyjał wiosłowaniu na wolnej, na tej wysokości raczej nizinnej rzece - złapaliśmy okazję i grupa zaopatrzeniowców ochoczo podwiozła nas bliżej ujścia rzeki. ![]() To była na prawdę ostra jazda! Przyjęło się kilka wiaderek wody na twarz:) ![]() Przywódca bandy - Igr, zwalniał tylko po to by przypalić papierosa:) ![]() Jeszcze tylko rozładunek... ![]() ...i pożegnanie. ![]() Byliśmy 6 km od ujścia rzeki do Morza Ochockiego, mimo to podhaczenie flądry było niemałą sensacją ![]() Znaleźliśmy się tu jednak by łowić srebrniaki kiżuczy, które nie bez powodu nazywane są po prostu silverami ![]() Chyba nikt przed nami na Opali nie wstrzelił się tak dobrze w świeży ciąg! ![]() Mimo, że opuściliśmy niedźwiedzi las, znaleźliśmy się w tundrze również pełnej grizzli - ich widmo prześladowało nas na każdym kroku ![]() Jasiu z ołowianym kiżuczem ![]() Nocleg pod opuszczoną wieżą wiertniczą geologów... ![]() i poranek podziwiany już z samej wieży ![]() Po pobudce szybciej ktoś chwyci wędkę niż szczoteczkę do zębów;) ![]() A w obozie wygląda to tak ![]() Po nocy znaleźliśmy pod obozem nowe ślady grizzli. Niedźwiedź podszedł pod namioty, powęszył i się oddalił ![]() Mariusz ze srebrną samicą kiżucza ![]() Grzegorz w tym czasie holował samca ![]() Któregoś dnia, Grzegorz holujący srebrniaka został zapytany czy pokręcić go kamerą. Nim pytanie ucichło ryba w efektownym wyskoku wypięła się z karlinki. Jego odpowiedź brzmiała: "Nie, nie trzeba... Już dobrze":) Byłaby to czterdziesta jego ryba tamtego dnia, nie dziwiłem się ubranej w słowa uldze. W końcu nie musiał jej sam wypinać a ręce bolały już wszystkich:) ![]() Tym razem artysta jakim był poranek namalował krajobraz pastelami ![]() Tundra również była pełna grzybów, zamiast jagód zaś borówki ![]() Odcisk tylnej łapy niedźwiedzia - doskonale widać odbicie włosów na stopie ![]() Nasza codzienna droga do rzeki ![]() Bywało,że popołudniowe słońce pływało w rzece, można je było nawet złowić ![]() Któregoś poranka, skoro świt ruszyliśmy na skróty w dobre, wędkarskie miejsca, natykając się we mgle na stary XVIII-wieczny wrak ![]() Tu zrobiliśmy sobie krótki odpoczynek od forsownego marszu ![]() Gdy w końcu doszliśmy do rzeki... ![]() .. zauważyliśmy, że na Kamczatce sztaby srebra mają też płetwę:) ![]() Reklamówka:) ![]() Kiżucze po zacięciu dosłownie eksplodowały na powierzchni wody ![]() Krzysiek wyciągał monstra jednego po drugim ![]() Artur także nie marnował czasu ![]() Przerwy w łowieniu robiliśmy sobie tylko na posiłek, który zawsze przygotowywała Żenia. Palce lizać:) Kawior - doskonałość! Choć w tym przypadku palców lizanie należałoby sobie odpuścić;) ![]() ponad 300 srebrnych łososi złowionych, dwa razy tyle spadło - ... ![]() ...koniec ciężkiej pracy - pora wracać. ![]() W drodze powrotnej mijaliśmy rzeki, w których też trwał intensywny ciąg kiżucza, co skutecznie wabiło niezliczone stada nerp, czyli fok. ![]() Czekała nas jeszcze tylko przeprawa w taki oto sposób. Brak mostu czy brodu jak widać w Rosji nie stanowi większego problemu ![]() Maszyna w środku wyglądała tak - ponoć niezawodna:) ![]() Chmury nad kalderami wulkanów w Petropavlovsku rano i wieczorem przybierają kształt grzybów i parasolek. ![]() Prawie jak Himalaje:) ![]() Pod koniec ruszyliśmy w rejs po Zatoce Awaczyńskiej. ![]() Już na wypływie z portu minęło nas stado maskonurów. ![]() Ocean uformował prawdziwie fantazyjne ściany, ... ![]() ... w których cieniu znajdowały schronienie niezliczone gatunki ptaków. ![]() Skamieniali "Trzej Bracia" - kamczacka legenda. ![]() Formacje skalne przypominały często te z Indonezji. ![]() Między nimi polowały na drobnicę maskonury. ![]() Nasz kuter płynął ciekawymi przesmykami. ![]() Oczywiście nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zarzucili wędek:) ![]() Tak jak nad Opalą, konkurencja kręciła się wokół - jednak ze strony maskonurów nic nam nie groziło... no, chyba że coś na szczęście;) ![]() Wszędzie wulkany i skalne dziwactwa. ![]() Kaczki. ![]() Jasiu z morskim trofeum. ![]() Morski lenok. ![]() Strażnik wejścia do zatoki - Czerwony Październik;) ![]() Pożegnalne, zbiorowe zdjęcie. Od lewej, dół: Ewgienij, Andrei, Krzysztof, Leon, Artur, Janusz, Grzegorz; góra: Rafał, Mariusz ![]() Kamczatka zachwycała dosłownie do ostatnich chwil pobytu i to nie tylko nas. ![]() Urocza "biała dama" - Kluczewskaja otulona przez chmury. ![]() Czy tęsknimy za tym miejscem na Ziemi? Za Kamczatką? Nie! Dlaczego? Nosimy ją w sobie - żarzy się w naszej pamięci, w sercach niczym węgle w ognisku. Rozgrzewa i darzy światłem. Najbardziej odczuwalna jest w planach. W 2008 roku znów będziemy patrzeć jak łososie uparcie mkną pod prąd kamczackich rzek i zapolujemy na tajemniczego salmonida - kundżę. MUCHY UŻYWANE PRZEZ NAS NA TEJ WYPRAWIE MOŻNA OBEJRZEĆ NA http://www.galeriamuchowa.pl/?level=collection&id=25 tekst i opracowanie: Rafał Słowikowski zdjęcia: Leon Bojarczuk, Mariusz Aleksandrowicz, Janusz Przetacznik, Krzysztof Zieliński, Artur Kreft, Rafał Słowikowski |
|||||||||||||||||
| Członkowie | Wyprawy | Artykuły | Parada rekordów | Plany | Linki | Kontakt | |||||||||||||||||