|
|||||||||||||||||
Kamczatka 2003 - Kraina łososi i wulkanówKamczatka kojarzyła mi się z mrocznym, skalistym, zatopionym w wulkanicznej lawie miejscem, o surowym klimacie, ubogiej florze i przede wszystkim bardzo odległym.I rzeczywiście już po samych tylko 9 godzinach znoszenia samolotowych niewygód na własnej skórze odczułem, że Kamczatka to coś odległego. ![]() Najwłaściwszym a najczęściej jedynym środkiem transportu na Kamczatce jest helikopter. ![]() Przed nami godzina lotu nad tą górzystą, bajeczną krainą. ![]() Najlepszą porą na wyprawę jest wrzesień, a raczej przełom września i października, kiedy wszędobylska jesień zabarwia tajgę wszystkimi kolorami tęczy. Przymrozki przenoszą uporczywe meszki i komary do krainy wiecznego snu, a co najważniejsze w górę rzek ruszają w tarłową wędrówkę najwaleczniejsze z pacyficznych ryb: silver salmon i steelhead. ![]() Celem naszej wyprawy była Pymta. Rzeka, o której mówiono, że „ Bóg stworzył ją na własny użytek by samotnie poławiać łososie, pstrągi i bajecznie ubarwione palie”. ![]() Pymta- średnich rozmiarów (30-50m szerokości) rzeka na zachodnim wybrzeżu Kamczatki, całkowitej długości 115 km, wpadająca bezpośrednio do Morza Ochockiego. Ukryta w gęstej liściastej tajdze, głównie brzozowej. Największy dopływ: Sun Tunk. ![]() I już w dole wije się wśród szczytów urocza rzeczka. Przez okrągłe okienko, z nosem przyklejonym do lodowatej szyby chłonę magiczne widoki. ![]() Jeszcze tego samego dnia ruszyliśmy uzbrojeni w nasze spiningi zakosztować dalekowschodniej rybałki. Na pierwszą rybę nie musiałem czekać zbyt długo. ![]() Dolly Varden (Salvelinus malma) tak właśnie nazywa się jeden z kilku gatunków palii, nazwę zawdzięcza bohaterce powieści Karola Dickensa „Barnaba Rudge”, znanej z wyjątkowo wyzywającego i krzykliwego sposobu ubierania. ![]() ![]() Malma jest wielką miłośniczką kawioru toteż w okresie tarłowym łososi, podąża za ich stadem, często całkiem liczną ławicą. Ja swoją złowiłem na 18g przeciążonego longa, Czarek na tubową błystkę meppsa. ![]() Po zaspokojeniu pierwszego łowieckiego głodu przyszedł czas na zmierzenie się z kamczackim łososiem. ![]() Przez całą wyprawę myśleliśmy, że łowione przez nas łososie to kety. Tymczasem okazało się, że łowiliśmy zarówno kety jak i kiżucze. Dopiero po powrocie dowiedziałem się jak je odróżniać- po prostu kiżucze mają na grzbiecie czarne kropki, których nie stało ketom. ![]() Kiżucz- jeden z sześciu gatunków łososi pacyficznych, dorastający do 12 kg wstępuje na tarło do rzek Kamczatki pod koniec sierpnia. ![]() Wszystkie gatunki łososi pacyficznych giną po tarle. ![]() Ta wędrówka w górę rzeki jest ich ostatnią. ![]() Łososie były bardzo waleczne, natychmiast po zacięciu z całym impetem ruszały w dół rwącej rzeki, zabierając niekiedy niemal cały zapas linki. ![]() Wydłubywaliśmy je z głębokich rynien podając ciężkie blachy. ![]() Najskuteczniejszą była złota błystka Balzera, będąca jedynie w posiadaniu Czarka. ![]() Niemal każdy rzut w głęboką rynnę kończył się udanym holem. Bywało, że cała nasza piątka rzucała równocześnie w tę samą rynnę ale tylko Czarek wyciągał łososia. Każdy z nas próbował w sobie tylko znany sposób wyłudzić ów szczęśliwą przynętę, niestety posiadacz pozostawał nieubłagany. ![]() Mimo, iż łowiliśmy mnóstwo łososi ich hole nigdy się nie nudziły, ![]() w przeciwieństwie do ich smaku, którym ustępowały znacząco tęczakom czy paliom. ![]() Choć kawior przygotowywany przez Żenię, z odrobiną cytryny przez niektórych uznawany był za wyśmienity. ![]() Kolejne dni wyglądały podobnie, rano składaliśmy obóz i spływaliśmy dwoma dużymi pontonami w dół rzeki, ![]() zatrzymując się w co ciekawszych z wędkarskiego punktu widzenia miejscach. ![]() Łowiliśmy głównie malmy, po kilkadziesiąt sztuk dziennie (na osobę, wszystkie podane poniżej ilości ryb są wartościami średnimi przypadającymi na 1 osobę), łososie- od kilku do kilkunastu dziennie od 3 -9 kg oraz waleczne pstrągi tęczowe o średniej długości 60 cm. ![]() Mikiża , bo tak nazywa się kamczacka odmiana pstrąga tęczowego znajduje się w Czerwonej Księdze Rosji jako gatunek zagrożony. ![]() Mikiża przewyższa siłą i rozmiarami swoich amerykańskich krewniaków. ![]() Z wszystkich ryb łowionych na Kamczatce tę właśnie obdarzyłem największym sentymentem ![]() I nie tylko ja ![]() Jak w łowieniu łososi niedościgłym mistrzem był Czarek tak w łowieniu mikiży- Lolek. ![]() Zdażały się też pojedyncze sztuki tajemniczej kundży (Salvelinus leucomaensis). ![]() Niestety nie były to okazy imponujące (zważywszy, że ów ryba może dorastać do 17 kg)- największa złowiona przez Rafała miała zaledwie 65cm. ![]() Dzionki spędzane na wędkowaniu nie były jedyną atrakcją wyprawy. Wieczorami w towarzystwie naszego wesołego przewodnika i uroczej kucharki- Żeni, przy ognisku degustowaliśmy syberyjską gorzałkę w akompaniamencie gitar, zajadaliśmy się specjałami rosyjskiej kuchni ,co niektórzy świeżo przyrządzonym kawiorem wsłuchani w pieśni Wertyńskiego, Wysockiego, Okudżawy. ![]() Czas mijał szybko i niepostrzeżenie nadszedł czas odjazdu. Pozostały wspomnienia: bielik szybujący nad naszymi głowami kiedy spływaliśmy pontonem w dół rzeki, nornice zwabione zapachem jedzonka i ciepłem masowo odwiedzające nasze namioty, uśmiechnięta twarz Żeni kiedy wpadła w ubraniu do lodowatej rzeki, wygasły wulkan z ośnieżonym szczytem i łososie, łososie, łososie... ![]() ![]() oraz silne postanowienie powrotu. ![]() Do zobaczenia Kamczatko. ![]() Autor tekstu: Mariusz Aleksandrowicz Autorzy zdjęć: Cezary Korkosz, Mariusz Aleksandrowicz |
|||||||||||||||||
| Członkowie | Wyprawy | Artykuły | Parada rekordów | Plany | Linki | Kontakt | |||||||||||||||||