Hemingway, Fiedler, Ossendowski, Sieroszewski, Czekanowski, w końcu Putrament, Filipowicz i Ota Pavel ludzie wielkiej przygody i cudownych opowieści. Żyjący już tylko w pamięci, w swoich książkach. Długoletni rezydenci chciałoby się napisać "krainy wiecznych łowów". To ich książki nas wychowały, to ich słowa prześladowały nas od najmłodszych lat, śniły się w nocy a zęby same się zaciskały z zazdrości, czasem z żalu, że ich czasy minęły. Ale czyżby? Czyżby minęły czasy odkryć? Czasy odważnych przygód? Czasy prawdziwych przyjaźni? Czy naprawdę biali postawili stopę już wszędzie? W końcu czy naprawdę wszędzie już zarzucono wędkę? Od lat staramy się udowodnić, że nie! Co więcej gorąco namawiamy wędkarzy i nie tylko by przekonali się o tym na własnej skórze i ruszyli z nami. Ruszyli w najwspanialsze miejsca naszej planety w miejsca gdzie pieniądz nic nie znaczy, gdzie płyną rzeki, z których pić wodę można klęcząc, w miejsca o których będziemy mogli sobie porozmawiać z Hemingwayem bądź Fiedlerem gdy do nich dołączymy! Jeśli jesteś zmęczony wyjącymi muezinami pod egipskimi hotelami,rozcieńczonymi tunezyjskimi drinkami; jeśli męczą Cię tureckie baseny bo za dużo w nich turystów, którym za daleko do toalety.

Bayan goł znaczy "szczodra rzeka". W jej poszukiwaniu tułamy się po najdzikszych zakamarkach naszej coraz mniej zielonej planety. Nasze z wędką wędrowanie nie jest jedynie spełnianiem hobbistycznych zachcianek, nie jest to też sprawa życia i śmierci - to coś... o wiele bardziej poważnego.
Kiedy po raz pierwszy pakowaliśmy plecaki na odległą, międzykontynentalną wyprawę wędkarską jeszcze nie wiedzieliśmy, że właśnie narodziliśmy się ponownie.
Jeśli więc kiedykolwiek zakiełkuje w Twojej głowie myśl, żeby może spróbować szczęścia w magicznej Amazonii, mongolskiej tajdze czy pośród bagien Jamalu, licz się z tym, że po powrocie życie nie będzie już takie samo. Od heroiny nie ma ucieczki. Bądź wówczas pewny, że czekają Cię nieprzespane noce spędzane na rozmyślaniach o gigantycznych potworach czających się gdzieś tam w nieznanych, rzecznych odmetach, godziny spędzane na wertowaniu Internetu, starych map i książek, zazdrosne patrzenie w niebo na każdy przelatujący samolot i tak do następnej wyprawy, do kolejnej... bez końca, bez odwrotu i bez żadnej rutyny. Bo każda wyprawa jest pierwsza. Na każdą kolejną rusza się z niemalejącym zapałem, z ciekawością dziecka wypatrującego z nosem przyklejonym do oblodzonej szyby pierwszej gwiazdki w Bożonarodzeniowy wieczór. Pamiętaj o tym i jeśli masz wątpliwości to lepiej przytul żonę, kup cukierki dzieciom, zakryj okno kocem i nie myśl.
Pomyśl o tym. Ja pomyślałem. Pomyśleliśmy. Odnaleźliśmy się jakby w korcu maku, Leon mówi: "Panie Ty ich tworzysz a potem oni sami się znajdują." Znaleźliśmy się i oto jesteśmy.

Członkowie | Wyprawy | Artykuły | Parada rekordów | Plany | Linki | Kontakt
Prawa autorskie do zdjęć i tekstów zamieszczonych na tej stronie są zastrzeżone i chronione polskim prawem.
Fotografie są własnością członków klubu i nie mogą być wykorzystywane bez ich zgody.